Pierwszy bal z Bogucic - wersje, sygnatury i wartość figurki

Maria Włodarczyk

Maria Włodarczyk

|

25 maja 2026

Biała porcelanowa figurka charta rosyjskiego, jakby gotowa do pierwszego balu w Bogucicach. Elegancka i dostojna.

Porcelanowa figurka „Pierwszy bal” z Bogucic należy do tych projektów, które łączą historię polskiego wzornictwa z realnym rynkiem kolekcjonerskim. Z jednej strony to mała rzeźba o wyraźnie modernistycznym charakterze, z drugiej - obiekt, którego wersje, sygnatury i stan zachowania potrafią mocno zmienić cenę. W tym tekście pokazuję, jak odczytać ten projekt, czym różnią się jego warianty i na co patrzeć, jeśli chcesz ocenić autentyczność albo wartość egzemplarza.

Najważniejsze rzeczy, które trzeba wiedzieć o tej figurce

  • To projekt Eryki Trzewik-Drost, związany z Zakładami Porcelany Bogucice i estetyką polskiego new look.
  • W obiegu funkcjonują co najmniej dwie ważne wersje: dynamiczny „Pierwszy bal” i bardziej zwarty wariant „Pierwszy bal I”, znany też jako „Barokowa dama”.
  • Wartość zależy głównie od wersji, stanu szkliwa, sygnatury i pochodzenia, a nie tylko od samej nazwy modelu.
  • Na rynku wtórnym rozpiętość cen jest szeroka: od kilku tysięcy złotych do wycen sięgających kilkunastu tysięcy.
  • Współczesne wznowienia to osobna kategoria - estetycznie bliska oryginałowi, ale kolekcjonersko nie to samo.

Dlaczego ten projekt ma status małej ikony polskiego designu

Najciekawsze w tej figurce jest to, że nie udaje salonowej ozdoby z porcelanowej szafki. Ja czytam ją raczej jak zatrzymany ruch: młoda kobieta nie stoi biernie, tylko jest uchwycona dokładnie w momencie między wyczekiwaniem a tanecznym gestem. Taki pomysł świetnie wpisuje się w język polskiego modernizmu lat 50. i 60., gdzie forma miała być lżejsza, prostsza i bardziej świadoma niż dekoracja z dawnych epok.

Autorką projektu była Eryka Trzewik-Drost, jedna z ważniejszych postaci polskiej ceramiki użytkowej. Jej praca dla Bogucic nie ograniczała się do jednej figurki - to był cały sposób myślenia o porcelanie jako o przedmiocie użytkowym, ale z ambicją artystyczną. Właśnie dlatego „Pierwszy bal” nadal działa: ma w sobie i rzeźbiarską dyscyplinę, i odrobinę teatralności, ale bez przesady.

Jak pokazuje przykład zachowany w zbiorach Muzeum Śląska Opolskiego, ten model ma też wyraźny potencjał muzealny. Nie jest to zwykły bibelot, tylko miniaturowa kompozycja, w której liczy się linia sukni, układ ramion, proporcje szyi i napięcie całej sylwetki. To właśnie dlatego kolekcjonerzy i osoby zainteresowane sztuką użytkową wracają do niej od lat. Żeby dobrze ocenić konkretny egzemplarz, trzeba jednak umieć odróżnić wersje i późniejsze interpretacje.

Jak odróżnić wersje i sprawdzić autentyczność egzemplarza

W przypadku tej figurki największym źródłem pomyłek jest to, że pod podobną nazwą funkcjonują różne wykonania. W obiegu spotkasz starszy, bardziej dynamiczny „Pierwszy bal” oraz późniejszy, bardziej zwarty wariant „Pierwszy bal I”, określany też jako „Barokowa dama”. Dla kupującego to nie jest kosmetyczna różnica - od niej zależy i wartość, i sposób oceny stanu zachowania.

Wersja Jak wygląda Co to zwykle oznacza dla kolekcjonera
Oryginalny „Pierwszy bal” Więcej ruchu, asymetryczna sylwetka, uniesiona ręka, wrażenie tańca w trakcie Najbardziej pożądany dla osób szukających pierwotnego projektu
„Pierwszy bal I” / „Barokowa dama” Bryła bardziej zwarta, spokojniejsza, z mocniej wyczuwalnym momentem oczekiwania Wariant równie istotny historycznie, ale rozpoznawalny jako późniejsza odmiana
Współczesne wznowienie Nowa produkcja, często z inną dekoracją lub katalogowym dopracowaniem wymiarów Dobre do wnętrza, ale kolekcjonersko nie zastępuje starszego egzemplarza

Przeczytaj również: Picasso "Sen" - Prawdziwe znaczenie i jak go czytać

Na co patrzę od spodu figurki

Jeśli mam ocenić egzemplarz bez emocji, zaczynam od podstawy. Szukam czytelnej sygnatury fabryki, zgodności formy z dokumentacją sprzedażową i śladów późniejszych napraw. Pęknięcia, retusze i ubytki przy krawędziach sukni potrafią obniżyć cenę bardziej niż niewielka różnica w kolorze czy połysku szkliwa.

  • Sygnatura - pomaga odróżnić starszą produkcję od późniejszego wznowienia.
  • Szkliwo - sprawdzam, czy nie ma matowych napraw, które zdradzają rekonstrukcję.
  • Malatura - oryginalna kolorystyka powinna być spójna, bez świeżych poprawek.
  • Proporcje - przy odlewach wtórnych często „gubi się” lekkość sukni albo subtelność rąk.
  • Proweniencja - czyli udokumentowane pochodzenie; dla kolekcjonera to realny atut, nie ozdobny dodatek.

Ważna jest też data opisu, bo tu krążą różne oznaczenia. W jednym obiegu figurka bywa wiązana z końcem lat 50., a w opisie współczesnej sprzedaży katalogowej pojawia się późniejsza data wzoru. Dla mnie to nie jest sprzeczność, tylko sygnał, że trzeba rozróżnić pierwotny projekt od późniejszych katalogowych odsłon i wznowień. To prowadzi wprost do pytania o cenę, bo właśnie tam te różnice widać najmocniej.

Co naprawdę podnosi cenę na rynku wtórnym

Rozpiętość cen jest spora. Współczesna produkcja katalogowa oferowana przez AS Ćmielów ma dziś cenę 1 290 zł, ale egzemplarze z rynku wtórnego potrafią kosztować kilka tysięcy złotych, a dobrze zachowane sztuki osiągają na aukcjach estymacje rzędu 10-20 tys. zł; pojedyncze sprzedaże dochodziły też do około 12 tys. zł. To pokazuje, że sama nazwa modelu nie wystarcza do wyceny - liczy się konkretna sztuka, nie abstrakcyjny wzór.

Czynnik Wpływ na cenę Dlaczego jest ważny
Stan zachowania Bardzo duży Naprawy, odpryski i spękania najbardziej psują wartość
Rzadkość wersji Duży Pierwotny projekt i mniej spotykane warianty są bardziej poszukiwane
Sygnatura i dokumentacja Duży Potwierdzają pochodzenie i ograniczają ryzyko błędnego atrybutowania
Malatura Średni do dużego Oryginalna dekoracja i jej zachowanie wpływają na atrakcyjność obiektu
Proweniencja Średni Historia obiektu dodaje pewności i czasem buduje premium cenowe

Najczęstszy błąd kupujących polega na tym, że skupiają się na samej nazwie, a nie na wersji i kondycji egzemplarza. Dwie figury wyglądające podobnie na zdjęciu mogą mieć zupełnie inną wartość, jeśli jedna ma czyste szkliwo i czytelną podstawę, a druga była już naprawiana. Przy takich obiektach cierpliwość jest bardziej opłacalna niż szybki zakup pod wpływem emocji.

W praktyce oznacza to jedno: jeśli kupujesz z myślą o kolekcji, lepiej wybrać egzemplarz słabszy wizualnie, ale uczciwie opisany, niż „idealny” przedmiot bez żadnej historii. Taka decyzja zwykle chroni przed rozczarowaniem po kilku miesiącach, kiedy wychodzą ubytki, przemalowania albo niezgodność z deklarowaną wersją.

Jak pokazać ją we wnętrzu, żeby nie zgubić jej rzeźbiarskiego charakteru

Ta figurka najlepiej pracuje wtedy, gdy ma przestrzeń. Nie potrzebuje ciężkiego tła ani konkurencji ze strony wielu innych dekoracji. Dobrze wygląda na pojedynczym postumencie, na komodzie albo w przeszklonej witrynie, ale pod warunkiem, że nie jest ściśnięta między książkami, świecami i szkłem w przypadkowym układzie.

Jej siła polega na konturze, więc ustawienie ma znaczenie większe, niż wiele osób zakłada. Najlepszy efekt daje światło boczne lub lekkie światło z góry, które podkreśla załamania sukni i wydobywa linię ramion. Jeśli wnętrze jest bardzo nowoczesne, taka porcelana staje się kontrapunktem: łagodzi chłód aranżacji i wprowadza trochę historii bez popadania w stylizację na mieszczański salon.

  • Zostaw jej oddech - po bokach dobrze działa 10-15 cm wolnej przestrzeni.
  • Unikaj ostrych, kolorowych teł, bo zabijają subtelność formy.
  • Łącz ją z ceramiką o prostych liniach, nie z przypadkowymi drobiazgami.
  • W małych wnętrzach lepiej działa samotnie niż w dużej grupie figurek.
  • Jeśli chcesz podkreślić charakter artystyczny, zestaw ją z książką o designie albo z jednym grafitowym detalem.

Takie ustawienie nie tylko wygląda lepiej, ale też pozwala traktować obiekt poważnie. Porcelana o takiej formie nie potrzebuje nadmiaru - ona sama ma wystarczająco mocny głos.

Co zostaje po takim obiekcie w kolekcji i w pamięci

Najbardziej cenię w tej figurce to, że nie starzeje się wraz z modą na konkretne wnętrza. Nadal działa, bo łączy kilka warstw naraz: historię polskiej porcelany, dobry projekt użytkowy i emocjonalny temat pierwszego balu, który każdy czyta trochę po swojemu. To rzadki przypadek, kiedy przedmiot przemysłowy zachowuje aurę małej rzeźby.

Jeśli patrzysz na nią z perspektywy kupującego, trzy rzeczy są naprawdę istotne: wersja, stan i pochodzenie. Jeśli patrzysz jak na obiekt sztuki, ważniejsze staje się napięcie między ruchem a bezruchem, między lekkością a barokową pełnią sukni. W obu przypadkach nie chodzi o samą dekoracyjność, tylko o dobrze zaprojektowaną formę, która nadal broni się bez żadnych usprawiedliwień.

Jeśli trafisz na egzemplarz w dobrej kondycji, z czytelną sygnaturą i uczciwym opisem, masz w rękach nie tylko ładny porcelanowy detal, ale kawałek historii polskiego designu, który nadal broni się formą.

FAQ - Najczęstsze pytania

Oryginalny „Pierwszy bal” ma więcej ruchu: asymetryczną sylwetkę, uniesioną rękę i wrażenie tańca w trakcie. „Pierwszy bal I”, znany też jako „Barokowa dama”, jest bardziej zwarty i spokojniejszy, z mocniej wyczuwalnym momentem oczekiwania.

Najważniejsze są sygnatura fabryki, zgodność formy z dokumentacją sprzedażową i ślady napraw. Warto sprawdzić też szkliwo, malaturę i krawędzie sukni, bo pęknięcia, retusze i ubytki potrafią obniżyć cenę bardziej niż drobna różnica w połysku.

Największe znaczenie ma stan zachowania, potem rzadkość wersji, sygnatura i dokumentacja, a także malatura oraz proweniencja. W artykule podano, że współczesne wznowienie AS Ćmielów kosztuje 1 290 zł, a starsze egzemplarze z rynku wtórnego mogą osiągać kilka tysięcy, nawet estymacje 10-20 tys. zł.

Nie. Współczesne wznowienie jest dobre do wnętrza i estetycznie bliskie oryginałowi, ale kolekcjonersko nie zastępuje starszego egzemplarza. Dla kolekcjonerów ważniejsze są wiek, wersja, stan i pochodzenie niż sama zgodność formy.

Najlepiej dać jej przestrzeń i jedno mocniejsze źródło światła z boku albo lekko z góry. Dobrze działa samotnie na postumencie, komodzie lub w witrynie, z 10-15 cm wolnej przestrzeni po bokach i bez konkurencji kolorowych tłów czy drobnych bibelotów.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

porcelana modernizm kolekcjonerstwo proweniencja bogucice

Udostępnij artykuł

Autor Maria Włodarczyk
Maria Włodarczyk
Nazywam się Maria Włodarczyk i od 7 lat zajmuję się sztuką oraz analizą dzieł twórczych. Moje zainteresowanie tymi tematami zrodziło się z potrzeby odkrywania głębszych znaczeń w sztuce i dzielenia się nimi z innymi. Fascynuje mnie, jak różne konteksty kulturowe i historyczne wpływają na interpretację dzieł oraz jakie emocje mogą one wywoływać. W swoich tekstach staram się w prosty sposób wyjaśniać skomplikowane zagadnienia, porównując różne perspektywy i źródła, aby dostarczyć rzetelnych i aktualnych informacji. Zależy mi na tym, aby moje artykuły były nie tylko informacyjne, ale również inspirujące dla czytelników, którzy pragną zrozumieć sztukę w jej pełnym wymiarze.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz